Przejdź do głównej zawartości

#1 MOJA HISTORIA|SKRZYPCE

   Na wstępie chciałabym Was przeprosić, że posty nie są dodawane regularnie. Niestety cały lipiec spędzam w szpitalu na pobycie dziennym, więc nie mam za dużo czasu, aby posty pojawiały się w miarę systematycznie. Mam nadzieje, że w sierpniu ta sytuacja się zmieni i posty będą pojawiać się już regularnie :) Nie przedłużając zapraszam do czytania nowego posta :)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dziś przychodzę do Was z całkiem innym postem. Jak pewnie już zauważyliście po tytule, jest to historia z mojego życia związana z grą na skrzypcach. Szkołę muzyczną rozpoczęłam w 2008 roku tak jak i normalnie szkołę podstawową. Od początku ciągnęłam 2 szkoły równocześnie. Co mnie skłoniło do zaczęcia gry? Otóż w przedszkolu córka jednej z przedszkolanek też grała na skrzypcach i kiedyś zagrała i bardzo mi się to spodobało i postanowiłam, że też bym chciała spróbować :) 

Pierwsza klasa i druga szły mi dobrze, nawet bardzo. W trzeciej klasie miałam taki kryzys jakby nie chciało mi się grać, przestałam ćwiczyć i ten rok ledwo ledwo. W czwartej klasie zaczęłam się podnosić, ale i tak nie było tak jak chciałam. Dopiero w piątej klasie było już okej. Tutaj już oprócz skrzypiec od piątej klasy grałam na fortepianie. Każdy musiał. Szóstą klasę też jakoś przeszłam, bez większych trudności. Nigdy nie byłam jakoś super wyróżniającą się uczennicą, byłam przeciętna. I tak po 6 latach nauki otrzymałam świadectwo ukończenia I stopnia szkoły muzycznej :)
Po tym nie zaprzestałam grać. Grałam jeszcze rok. Pierwszą klasę II stopnia ukończyłam uczęszczając na zajęcia prywatnie. I tak po 7 latach zakończyłam grę na skrzypcach.



Największą frajdę miałam, kiedy grałam w szkole podstawowej pani od muzyki założyła taki mały zespolik. Ja (skrzypce), Kuba (fortepian), oraz Natalka, Iza i Marysia (śpiew). To jak spotykaliśmy się, żeby dopracowywać coś grać wspólnie to sprawiało mi największą radość. Wtedy naprawdę cieszyłam się, że gram na skrzypcach. Graliśmy niestety tylko rok razem, bo później koniec szkoły i się porozchodziliśmy do innych szkół. Ten rok był najlepszy. Nawet zajęliśmy III miejsce w konkursie Piosenki o zdrowiu. Niby tylko III miejsce, ale ja w tamtym momencie cieszyłam się jak nigdy. W tamtym momencie, ktoś docenił nasze starania :)











Komentarze

  1. Widać, że Twoja pasja to muzyka! ♥ Rozwijaj się dalej. :)

    http://karolsevillapoland.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Dopiero w zasadzie zaczynam dostrzegać ile dawała mi muzyka i po roku myślę o powrocie do grania :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

#1 BEAUTY HACK | CZYSTY PĘDZELEK

   Witajcie :) Chciałabym się z Wami podzielić szybkim i prostym sposobem na wyczyszczenie pędzelka, w chwili, kiedy nie możesz go umyć. Potrzebne Cie będą: Pedzelek oraz taśma, np. przezroczysta. Ja pokaże tą metodę na przykładzie pędzelka do brwi. Kawałek taśmy oderwij i połóż tak, aby stroną z klejem była do góry i zacznij pocierać o nią pędzelkiem. Już po kilku chwilach zobaczysz, że twój pędzelek staje się czystszy. 

Moja pielęgnacja twarzy

       Hej :) Przychodzę dziś do Was z nieco innym postem, będzie on o tym co ja stosuje do pielęgnacji mojej twarzy. Długi czas miałam problem z twarzą, głównie broda nos i kilka na czole. Skórę miałam wiecznie szorstką od wszystkich wągrów i krost. W końcu nie mogłam na to dłużej patrzeć i zdecydowałam się z tym walczyć na poważnie.    Na początku próbowałam ''domowych'' sposobów na niedoskonałości mojej twarzy, typu rozpuszczone tabletki aspiryny, maski z miodu, pasta do zębów i różne inne. Niektóre może trochę coś dały, ale nie na tyle bym śmiało mogła powiedzieć ''Mam dobrą twarz". Stosowałam kremy z aptek od dermatologa i nic. Myłam twarz różnymi tonikami, stosowałam różne maski, nic nie dawało mi efektu, z którego byłabym zadowolona.     Po jakimś czasie w ręce wpadła mi saszetka z płatkami na twarz.     Co prawda saszetka nie jest typowo do walki z niedoskonałościami, ale przyznam, że moja twarz była całkiem inna po tyc...